Wszystko tonie w marketignowej iluzji. Bullshit sprzedajemy codziennie, bo boimy się powiedzieć, że szarość ma tylko zmienny gradient. Ułuda pragnienia sprowokowała fałsz, który gonimy teraz wszystkimi kanałami komunikacji globalnej. Tak to jest wioska, obdarta z resztek synonimów kultury, babrze się w sukach chętnych na pchnięcie w klubowym cwale. Każdy lubi cipkę, ale czy trzeba trawestować to na prawo i lewo, fundując sobie płytkie napięcia. Miłość zeszmacona szybkim, praktycznym podejściem do życia. Myli się ten, kto sądzi, że to właśnie te czasy są tylko takie ble. Zagubiona kobieta potrzebuje samca. Rządna władzy suka potrzebuje trutnia na pożarcie. Gruby, grubej itd. z przekładańcami.
Ludzie trawią mnóstwo pracy na narzędzia do sprzedawania giga ilości towarów za mega okazje. 90% to innowacja na poziomie opakowania, estetyki perwersyjnej, obsesyjnej odpowiedzi na pytanie z cyklu: Jak wyglądam, a nie co robię qzwa ze swoim płytkim żywotem, jak go modeluję, koryguję, rozwijam - że co?!
Podróżując odczuwam tęsknotę za moim miejscem, za krajem, za pięknem jego widoku, ciekawych kobiet, ludzi młodych wschodzących na zupełnie innej ziemi. Obojętnie przyglądam się falom rodzin, z pełzakami pełnymi kupy w pieluchach, na spacerach, w galeriach, w pracy, w samochodzie, w domu, no w ekstazie powiększania bazy homo sapiens do dętych 6 mld robaków wijących się w mniej lub bardziej wysmakowanej konsumpcji.
Ludzie są chyba do niczego. Ktoś zrozumiał, że ten gatunek jest zepsuty wewnętrznie i zwichnięty, a perspektywa patrzenia na problem życia, kraju, natury, kontynentu, świata, wszechświata zamyka się w jego czterech literach, drżących o spłatę kredytu. Zasuwaj & drżyj, bo wtedy nie kombinujesz. Obey you bitch!
A zadrzyjcie głowy do góry - co tam widzicie?
Chmurki? A co dalej? A to panie galaktyka gna z prędkością światła, a wiesz co to znaczy?
Wszyscy gnamy!, tak ja gnam dzisiaj w pracy, oni do pracy, tamci do wojny, reszta po Ziemi, a gwiazdy po galaktykach, komety w przelocie tną oceany planet - słowem wir w wirze, wirem pogania - tak to odkrywa fizyka kwantowa, fizyka mikro skali, atomów. Tak właśnie działa nasz świat - serią fraktali/spirali się rozwija. Nie liniowo, nie po skosie, nie ładuje zza węgła tylko rozbija się na coraz mniejsze wiry. To oznacza Drogi Czytelniku, że do tego zdania przeleciałeś na kuli ziemskiej w galaktyce 10 000km i nawet nie podskoczyłeś. Pomyśl ile w tym czasie komórek padło Ci trupem, a nowych powstało... dziesiątki tysięcy. A Ty wciąż w jednej masie idziesz na Mac'a rozpromieniony. Został już tylko promil Ciebie z początku istnienia, reszta to kopia, której już i tak w tym wierszu w tej pełnej postaci nie ma! Oto fenomen utrzymania się naszego świata w formie, scalania przez naturę jednego układu, organizmu, procesów. Nie myśl, że kiedyś było inaczej bo to konstrukcja słowna, dynamicznie rysująca skalę i nic więcej. Zawsze jest zmiennie, więc zamiast trwać w tym szale przyspieszenia pseudo-kulturowego warto odkurzyć faktyczne pojęcie o życiu i pędu właściwego mu nadać. Uchylić przyłbicę, popatrzeć inaczej, przebić się mentalnie do innych światów, inną technologią podejść do problemów podróży, powstałą na innych, nierealnych obecnie założeniach w mentalności naszej nauki XXI wieku nie objętych, która obecnie otwarta jest na nowe, jak bogacz na dzielenie się majątkiem. Nauka na przełomie XIX-XX wieku to było gigantyczne otwarcie się na wszelkie nowe. Teraz wszystko zamykają granice dawnych, jakże starych teorii.
Wystarczy aby te średnie 2-3% ludzi wybitnych zwiększyć do ok. 10% i poszłoby się z prawdziwym postępem na sztandarach, bo ów trzon odpowiednio wysterowałby bierną masę, kopiującą obecnie dęte szablony "optymalnych" bytów ludzkich. Fajnie jest posiadać dobra, ale życie skupione wyłącznie na tym świadczy tylko płytko o Tobie, lub o tym, że się często gubisz w tej plątaninie skrywanych pragnień.
Chyba, że nasze DNA, dzięki Stwórcy lub swoim mechanicznym ograniczeniom nie przeskoczy atawizmów: gromadzić, zdobywać, więcej, pochłaniać, walczyć, rozmnażać się - bo tak! Wspólnie można niebywale więcej, poczynając od luzu na konstruktywną krytykę bo celem jest wypracować lepszą wartość. Zatem luz na autko jakie mam, bo to szmelc na benzynę, z logiem X, a nie Y..luz na inne zabawki.
Nadal jednak obserwując, to co się dzieje w promieniu dalszym niż telewizor, internet, dzielnica, miasto dochodzi się do cichego wniosku, iż ludzie chyba są ciut spartoleni montażowo, zapętleni celowo aby nie mogli podskoczyć wyżej, zagrozić swoją mądrością, przenosić zdobytej wiedzy na kolejne pokolenia w genach. To okrutna kara taki brak wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie, by dać postęp geometryczny, zamiast tego ciągle od nowa kłótnie, kopulacje, wojenki, pertraktacje, ból i poczucie bezsensu na stosie pytań o cel. Za'loop'owany gatunek hodowlany w matrixie przestrzeni stawia sobie sztuczne mile stone'y.
Świat bez alternatywy się nam kończy Panie Balcerek- no bujaj, bujaj..stąd!