No myślałem, że o czym, jak o czym, ale kreskówek nie będę tutaj analizować. Po rozmowie z przyjacielem, który skłonił mnie do odrobienia zaległości w ostatnich aferach obejrzałem poniższy spot i... powiem Wam, że przeraża mnie percepcja współczesnego homounijniaka.
Zobaczcie sami, a konkretna analiza leci dalej:
KLIKAMY W TO BY ZOBACZYĆ FILMIK :(
MSW powinno się chyba zacząć liczyć z ograniczoną poczytalnością wśród jego decydentów, co do percepcji i budowania przesłania w produkcjach filmowych, które sami wewnętrznie akceptują.
Agencja może nawet najlepszy brief zinterpretować po swojemu, kwestia, czy takowy w ogóle w pełni tu powstał. To Klient finalnie wybiera i "poleruje" pomysł z rzeczonym specjalistą reklamowym i warto o tym pamiętać podczas wnikliwej oceny danej produkcji.
Jeżeli Autobus miał wzbudzić dyskusję, to point taken.
Jeżeli miał przekazać message o tym, że tylko nowe jest dobre dla dziecka, to wyszło to groteskowo, odwrotnie i strasznie.
Poprawnie bohaterem powinien być tutaj kierowca cwaniak podbijający kartę wozu, pomimo odpadających kół na przeglądzie w trupie jakim jest jego bus, a nie zpersonifikowany autobusik z podbitym oczkiem i złamaną wycieraczką, szukający spokojnej przystani, ciepłego słowa, wsparcia u jego najbliższych, w tym jego podróżników.
Scena z dziećmi, gdzie na koniec jedno pada na ryj, dosłownie tak, pada trupem, wygląda, jak puszczenie oka do strasznych cartoon'ów p.t. Happy tree friends. Pozostałe dzieci rzewnie beczą kiedy okazuje się, że pod płachtą, czyha - uśmiechając się ciepło w nadziei na miłość - stary poobijany przez życie autobusik.
Tak, to nie jest stary rzęch, plujący smarem, buchający tabunem z rury, ziejący ogniem grozy wraz z cwaniakiem kierowcą.
Ta kreskówka edukacyjna alegorycznie odmalowała postać człowieka samotnego, wyjętego poza nawias społeczeństwa. Ktoś może to odnieść do siebie, jako emeryta pozostawionego przez państwo na pastwę losu. Ktoś inny poczuje się jak odludek w masie korpoludków tłukących te same cegiełki, których on sam już dłużej nosić nie jest w stanie. Każdy dopasuje to pod swoje żale, zawody, ciemne sytuacje w życiu, ale nie do cholery, jako memento przed puszczaniem pędraków starymi gratami do szkoły lub na wakacje!
To jest bubel kontentowy wzbudzający odwrotne odczucia niż zamierzono. Ludzie obecnie płaczą za tym biednym autkiem, które na koniec pani nauczycielka, czy lepsza biurwa z UE niszczy na złomowisku bo nie spełnia norm, zarządzeń, wymogów, bądź nowa generacja bezdusznych ludzi go już nie chce, bo stary, niemodny.
Zaś prasa niszcząca auta w scenie końcowej na złomowisku, to zapowiedź Piły VIII ponownie w manierze horror kreskówki z serii Happy Tree Friends. Motylek, kruchy, delikatny, pozytywny i wrażliwy, jak sam autobus na uczucia innych, symbol budzącego się życia wyłącza w ostatniej chwili miażdżącą prasę, ale wspomniana już biurwa ze sztucznym uśmiechem uruchamia maszynę i po sekundzie nasz biedny bohater wyjeżdża skompaktowany do jednego klocka ze zwisającym oczkiem. Kto to odbiera inaczej miał chyba mocno nieudane dzieciństwo.
Na koniec muzyka, dźwięk, bo to on dodaje zawsze 40% swojej pikanterii - tutaj melancholijna, chwytająca za serce od samego początku, wskazująca, kto jest niewinną ofiarą innych. Bardzo też ładna w swoim wyrazie - props dla music composer'a.
EFEKTY tego dzieła:
Awereness dla agencji powstał zapewne silny, czy "fejm" będzie równie pozytywny w skutkach tego bym się już bardziej obawiał, chyba, że ktoś był bardziej naiwny ode mnie, wierząc, że zawsze zasada byle jak, ale byle by mówili się sprawdza. Klient nie musi być ekspertem od budowania przekazu, stąd powierza to specjalistom od PRu, reklamy.
Drugi efekt w postaci przyjętej intencji przekazu MSW wypada dokładnie odwrotnie.
A może to nasz świat stał się tak nieludzki, że sam nie umie już dłużej intepretować swoich zdrowych, głębszych odczuć(?). Płytko się to wszystko buduje, aż boli.
